środa, 17 lutego 2010

Jabłkowa rozkosz wieczorową porą






















Dzięki uprzejmości Państwa A&K powstała rozkosz jabłkowa...
Dobra na śniadanie, kolację oraz obiad...

Właściwie, to trochę skłamałam pisząc, że to dzięki uprzejmości Państwa... bo to dzięki uprzejmości Pana K. powstało wieczorową porą to urocze danie. Zapomniałabym była, że olej też dzięki uprzejmości sąsiedzkiej od Pani E., którą oczywiście pozdrawiam...

A z tego co pamiętam, użyto do tegoż:
jabłek (drobno pokrojonych)
mąki
kefiru
cukru waniliowego
szczypty soli
i chyba jajka (ale ilości nie przyuważywszy:)

No i malutkie placuszki wylewane drewnianą łyżką na rozgrzaną patelnię...
Zaprawione Polaków gawędami..

wtorek, 16 lutego 2010

Portugalskie wspomnienia










Ach... co to był za sok...

Portugalskie i słodkie pomarańcze, "niewyględne" ale słodkie, a nie wszystko słońce choć słoneczny blask bije.. A te pomarańcze miały coś w sobie, niepowtarzalną słodycz... portugalską, przepełnioną przeznaczeniem, fado...

A i teraz za nimi tęsknię! Ale na szczęście w moim pięknym kraju też można sobie poużywać... Powyższe hiszpańskie Gragony też niczego sobie...

Ze staropolskim pozdrowieniem: Na zdrowie!!!
Czego Wam i Sobie Życzę!

sobota, 16 stycznia 2010

W styczniu...Ucztowanie...





















Ucztowanie...
Margarita, serek kozi i hit wieczoru sałatka zasmakowana w Otrębusowej restauracji

Składniki następujące:
rukola (niecałe opakowanie)
kilka pomidorów suszonych (ja używam takich w ziołowej zalewie produkcji germańskiej)
pomidorki koktajlowe (najlepsze jednak podłużne)
ser pleśniowy (typu lazur niebieski)
ziarna słonecznika oraz sezamu (ok. łyżki każdego, ale to według uznania...)
ok. 5-6 łyżek octu balsamicznego (wypróbowany firmy Monini)
kilka kropli extra vergine

Rukolę rozkładamy na płaskim talerzu, pokrojone na połówki pomidorki, pomidory suszone krojone na plasterki oraz ser pokruszony na rukolę rozrzucamy.

Całość posypujemy zarumienionymi na patelni ziarenkami.
Uwaga! Nie spalić!
A całość polewamy zredukowanym octem balsamicznym, co oznacza, że mamy przez chwilę niemiły zapach w kuchni oraz piekące oczy i okno wskazane uchylić! Zredukowaną (gęstą), inaczej mówiąc, zmniejszoną ilość owego, nietaniego zresztą płynu... polewamy ten fajny i płaski talerz, kropelki extra vergine na dokładkę...

I nawet Katarina polubiła rukolę...

piątek, 15 stycznia 2010

Margarita popołudniową porą


Dzisiaj wieczorem jest czas na Meksyk... czas na margaritę...

A ponieważ wczoraj zachciało mi się przygotować cytrusy do drinków, tj. próbowałam, ale czy mi się udało?! W każdym razie inspirację zaczerpnęłam ze słoiczka limonek w syropie, które kupiłam w sklepie Five O`clock w ZT http://www.fiveoclock.eu/  
Margarita z five-limonką oraz syropem, truskawkowa zresztą wypadła wyśmienicie!

Margarita by ME:
3 łyżeczki zmiksowanych truskawek
1 kieliszek (50 ml) cointreau orange
2 kostki lodu
1 plasterek limonki
trochę syropu limonkowego
sok cytryny/limonki lub syrop limonkowy i cukier do wykończenia kieliszka (zamoczyć brzeg kieliszka w soku/syropie i następnie w cukrze).

Jednak wracając do mojej inspiracji...
To całkiem nie do końca jest pewne, że coś z niej wyjdzie, ale próbować zapewne warto! Cytryny i limonki pokroiłam na całkiem wąskie, niemal milimetrowe plasterki. Słoik cytrynowy zalałam cukrem (3 łyżki demarera) wymieszanym z niepełnym kieliszkiem cointreau orange. Natomiast limonkowy zagotowanym alkoholem wraz z cukrem (znowu 3 łyżkami demarera).

Mam nadzieję, że one - te cytrusy - oddadzą słoikom trochę swojego soku. Tak, abym ja mogła wykorzystać Ów do mojej truskawkowej margarity.

No i  zmiksowane truskawki już czekają na after hours...

piątek, 8 stycznia 2010

Styczeń_czas pożegnań

Z M&M wybrałyśmy się na seans Julie&Julia http://www.imdb.com/title/tt1135503/
niesamowity obraz o pasji. O pasji gotowania. O życiu usianym kuchnią. O tym, co jest prawdziwą pasją i jak można się tej pasji poświęcić. Zapomnieć w niej, poświęcić...

Ach.. A M&M wyjechała, zostawiła, ach nostalgia i czas pożegnań...

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Anette... prawie expresowo!






















Danie przygotowane dzięki uprzejmości IKEA... No może zupełnie nie do końca... Zakupiłam tam mianowicie blaszkę wyśmienitą 'a la Nigella' http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/50055863 , w której przygotowałam zapiekankę makaronową.

O takiej już zapewne nie raz i  nie dwa pisałam. Mięso mielone, wołowe usmażone w rondlu (również dzięki uprzejmości IKEA http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/categories/series/09336/ - och jest wspaniały) wraz z cebulą, kukurydzą, papryką żółtą, czosnkiem, pietruszką. Wszystko to wyłożone na makaron wcześniej ugotowany i najlepiej z gatunków krótkich. Całość polana kartonikiem sosu pomidorowego oraz posypana serem żółtym, tym ulubionym...

Potrawa poddana obróbce cieplnej, to jest opiekaniu w piekarniku przez czas krótki...

Kiedy danie spowiła warstwa zapieczonego sera podałam do stołu.

wtorek, 29 grudnia 2009

Ciasteczka anyżowe












W święta 2009 powiało ciasteczkami…
A ciasteczkami powiało dzięki uprzejmości Mel Ł., która to podzieliła się wspaniałomyślnie recepturą ową. Danke schön!


Przygotowałam parę słoików z przeznaczeniem ich na podarunki. Nie powiem… Trochę się napracowałam! Tych akurat, anyżowych, zrobiłam ok. 120 sztuk. Poniżej zaś podaję przepis na 1/3 porcji, a więc sztuk 40.

składniki na 40 sztuk
125g miękkiego masła
ok. 50g
60g mąki
125g maki ziemniaczanej
1 cukier waniliowy
1 duża łyżka zmielonego anyżu
papier do pieczenia

Więc… masło i cukier puder trzepaczką/mikserem potraktować trzeba.
Dodać przez sitko (albo bezpośrednio, znaczy bez sitka) mąkę, a następnie mąkę ziemniaczaną oraz cukier waniliowy. Do tego dodać anyż (ja osobiście gwiazdy anyżu zmieliłam w młynku do kawy) oraz 1-2 dużych łyżek zimnej wody. Wszystkie składniki połączyć i wyrobić gładkie ciasto, które następnie należy włożyć do lodówki na ok. 30 min.

Piekarnik rozgrzać do ok. 175 stopni C., a blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta uformować ok. 40 kulek wielkością zbliżonych do czereśni. Położyć je na blachę i lekko przycisnąć widelcem, tak żeby powstały rowki. Ciasteczka piec od w przedziale czasowym 12-15 min.

Upieczone, ochłodzone i posypane cukrem pudrem podarować sobie lub bliźnim.






sobota, 5 grudnia 2009

Według Janiny... czyli żeberka na urodziny









Żeberka wieprzowe rzecz jasna.

Dla 6 osób powinien z powodzeniem wystarczyć kilogram. Najlepiej jest kupić żeberka w sklepiku tzw. zaprzyjaźnionym, z gwarancją że nie są to same kostki żebrowe, a że wręcz przeciwnie, znaleźć można na owych kostkach sporą ilosć mięsa. Nie polecam supermarketów, ale jesli uda się i tam znajdziecie takie fajne żebra, to czemu nie!

Tak więc kilogram żeberek. Należy je umyć, co wiadomo. Włożyć na rozgrzaną patelnię. Oliwa z oliwek na mojej patelni. Przysmażyć, tak aby się zarumieniły, ale nie przypaliły. Następnie oprószyć mąką, co po usadowieniu w garnku będzie oznaczalo, że już zaprawa sosu gotowa. Później dołożyć zesmażoną cebulę i dusić parę minut. No i podlać całosć wodą. Po kilku minutach zrobić przeprowadzkę do garnka.

Według smaku, solić, pieprzyć, dodać lisć laurowy, ziele angielskie, dwa ząbki czosnku i gotować/dusić pod przykryciem, aż mięso na żeberkach będzie miękkie. Pozwolić też odparować wodzie, aby sos był nie za rzadki.

Tak przygotowane żebra można podać z ogórkami kiszonymi, plastrami gotowanych buraków wraz z ogórkami i wiórkami czerwonej cebuli w polewie oliwno-cytrynowej.

I nawet orientalny tabuleh z kuskusu pasuje!

wtorek, 1 grudnia 2009

Inspired by AnnaOlson_Tarta z pomidorami i bazylią




Anna robi ją z pomidorkami koktajlowymi. Wiadomo, że wtedy jest lepsza, słodsza.
Ja tym razem użyłam zwykłych pomidorów, pokrojonych w księżyce.

Do tarty potrzebujesz:
pomidory (koktajlowe/truskawkowe/zwykle)
cebula czerwona
czosnek
oliwa
ocet balsamiczny
bazylia (duża garsć)
ser kozi

i przede wszystkim ciasto francuskie (wraz z jajkiem do posmarowania).

Pomidory pokrojone (nie ważne które) należy wymieszać z cebulą, czosnkiem, polać oliwą oraz octem. Odstawić na 1/2 godziny, a po tym czasie odlać płyn na patelnię i go zredukować. Pozostanie go mniej, ale będzie słodszy, patrz lepszy. Wymieszać ponownie z pomidorami i pozostałymi składnikami. I ma się rozumieć pokrojoną bazylią.

Ułożyć na ciasto francuskie. Powyższe powinno zostać ułożone na blacie obsypanym mąką, a jego płat przekrojony na ćwiartki. Gdy "farsz" jest już na francuskim, należy zagiąć i posmarować jajkiem (rozbitym z dwoma łyżkami H2O) brzegi kwadratów. Bo przecież były ćwiartki kwadratowe ciasta!

Wstawiamy do piekarnika na ok. 20-30 min. do ok. 170 stopni Celsjusza. Na wierzch kruszymy ser kozi na 5 min. pod koniec pieczenia.

Niby nic, a jednak cos...

Cos dobrego i do tego nieskomplikowanego...