Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiramisu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiramisu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

wtorek, 31 stycznia 2012

Powtarzam się, ale trudno...


Przy okazji tej powtórki wykorzystałam własny, portugalski biszkopt...
I jeszcze pierścienie do deserów z Tchibo, poprzednio wykorzystywane do panny cotty...
A tiramisu zrobiłam jak zwykle, w najprostszy z możliwych sposobów, choć tym razem bez jajka i połowę porcji.

A wyszło jak zawsze pyszne... i jeszcze przyjemniejsze w odbiorze!

niedziela, 22 lutego 2009

Poderwij mnie... Tirami su...i akcent na ostatnią sylabę...

Tiramisu...Poderwij mnie... Niejednoznaczne przeciez!

Ale mnie osobiście kojarzy się z tyrającym misiem :)

Ale niech tam! Jest sławne! Jest ich duzo! Jedzone przez wszystkich, wszystkich i dosłownie wszystkich! Jak świat okrągły! Przygotowując się do przyrządzenia, zainteresowałam się ilością istniejących przepisów na ten deser. Ponoć w swojej ojczyźnie - Italii - niezliczoną ilość znaleźć mozna, a kazdy region jest przekonany o wyzszości własnej receptury. Mnie najbardziej przemawia do wyobraźni legenda sieneńska, według której autorem owej sławy był władca Toskanii Cosimo III de`Medici, który podawał deser na nudnych posiedzeniach rady księstwa. Zapewne więc posiedzenia nie należały do rozrywkowych, ale na pewno do słodkich...

Połączyłam kilka przepisów i uzyskałam całkiem fajny, co więcej smaczny deser. Ecco...



Ecco...
8 -10 porcji TIRAMISU
500 g serka mascarpone
2 opakowania biszkoptów podłużnych
1-2 żółtka
cukier waniliowy/1 ł. esencji waniliowej
50 g cukru drobnego
1 szkl. mocnej esencji kawowej (z ekspresu)
1/4 szkl. likieru do kawy lub innego alkoholu
1 opakowanie śmietany (30%)
sypkie kakao do posypania

Do żółtek dodajemy cukier waniliowy i cukier drobny, mieszamy a następnie umieszczamy miskę na garnku z ciepłą wodą mieszając powoli. Kiedy mikstura stanie się gładka i o kolorze mniej żółtym zdejmujemy z ognia. Pozwalamy przesygnąć, po czym mieszamy z masą z serka (wcześniej wymieszaną z ubitą na gładko, ale nie na sztywno, śmietaną). Tak przygotowaną masą przekładamy biszkopty, nasączone wcześniej w esencji kawowo-likierowej. U mnie było 3 warstwy biszkoptów, a naczynie wielkości kartki A4. Skutek był taki, ze nie wykorzystałam prawie 1/3 masy serowej. Także proszę o uwagę! Być może warto zrobić jednak z połowy - 250 g serka!
Wracając jednak do sedna i kończąc jednocześnie! Na wierzchu ląduje oczywiście masa serowa, a już na samym wierzchu-wierzchu posypka z sypkiego kakao, niesłodkiego oczywiście. Schłodzony deser (absolutne minimum to 2 godziny w chłodzie, maxymalne max natomiast - nocne chłodzenie) podawać jest najlepiej w pucharkach.

Choć może wcale niejeden Sieneńczyk nie mógłby się zgodzić z takim postawieniem sprawy na jego stole...