Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 lipca 2013

Gdy dopada mnie tarta








Każdego lata zdarza się…
Są maliny...
No i wtedy wiadomo…
Tarta jest dla mnie wtedy takim miłym musem!

Czyli, że tarta… albo małe tarty, tartaletki…
Zrobiłam tartę i jak zwykle przydała mi się moja wcześniejsza baza dotarty cytrynowej, czyli na ciasto użyłam:

250 g mąki
szczypta soli
60 g cukru
125 g schłodzonego masła
1 duże jajko
lodowata woda

No i można powiedzieć, że tradycją jest już krem napoleonkowy od Liski, dokładnie wg proporcji, które podaje na swojej stronie, czyli takich jak poniżej:

2 szklanki mleka
szklanka cukru
szklanka mąki
4 jajka
2 łyżki masła
cukier waniliowy
Mąkę po przesianiu wymieszać z jedną szklanką mleka i dodać do jajek ubitych wcześniej z cukrem (na puszysty krem), całość wlać do wrzącego mleka i stale mieszać aż do zgęstnienia. Na końcu dodać masło, można też cukier waniliowy, a ja tym razem dodałam odrobinę wanilii z laski...

Tartę włożyłam w blaszkę o średnicy cm. 30

Ciasto jak zwykle powędrowało na 15 minut do schłodzenia. Następnie rozwałkowane na blaszkę – piekłam ok. 20 minut bez żadnych obciążeń fasolką lub czymś innym. Kiedy baza tarty wystygła ułożyłam krem, a na nim maliny...

Schłodziłam...
I już! 
Potem tylko zachwyt...




czwartek, 12 lipca 2012

Malinowo i już!



Malinowo mi i już! Ja je uwielbiam i tyle...
Aż i tylko tyle. I smutne to, że już czuję koniec sezonu...

Mało to skomplikowane, bo ciasto na spód już dobrze mi znane z tarty cytrynowej, a więc:


250 g mąki
szczypta soli
60 g cukru
125 g schłodzonego masła
1 duże jajko
lodowata woda

Masę napoleonkową użyczyłam od Liski
Cztery plus trzy. Większe i mniejsze. A niektóre z Tchibo.

I z malinami!
Ach, malinowo mi...