Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lipca 2014

Owsiane daj co masz...



Owsiane daj co masz...

Ciasteczka owsiane powstały znowu z inspiracji Pani P. O dzięki wielkie! Choć bazują na przepisie Nigelli (tutaj).
Chciałoby się powiedzieć, daj co masz...
I tak! Niezbędnym do ciasteczek jest na pewno mleko skondensowane 500 g i dwie łyżki miodu, no i oczywiście płatki owsiane, jak sama nazwa wskazuje...

Proporcje mogą być różne, ale jak podaje źródło, zawsze suchego towaru jest ok. 670 g. Z przewagą oczywistą płatków owsianych.
W moich ciasteczkach zagościły orzechy laskowe, figi suszone, ziarna sezamu, migdały, suszone śliwki, żurawina...

Mleko podgrzałam z miodem (nie musi się zagotować!), a następnie wymieszałam z suchymi dodatkami. Wyłożyłam na dużą blachę, płaską, z piekarnika, wyłożoną papierem. Uładziłam masę ręką, tak najlepiej wyczuć, czy jest równo. Zresztą tak najbardziej lubię :) czuć to, co się robi...
Wstawiłam do piekarnika na 60 min. do temperatury 130 st. C. i po upieczeniu odczekałam 15 min. Po czym pokroiłam całość na nieduże kawałki o kształcie prostokątów.

Batony owsiane, małe, większe, cieńsze, grubsze...

Nieistotne...

Najważniejsze, że śniadanie smakowało...


czwartek, 13 czerwca 2013

Nieregularne i w dodatku po co?




No tak, tak... wiem...
Po co, skoro w sklepie są piękne, ze sztywną galaretką...
Mogą stać długo i nie w lodówce...
I na dobrą sprawę nic złego się im nie dzieje...
No może poza wyschniętymi biszkoptami...

A ja zrobiłam sobie delicje "naturale", czyli użyłam własnoręcznej galaretki pomarańczowej oraz wytopionej wedlowskiej czekolady, pochodzącej z jajka, gorzkiego czekoladowego i wielkanocnego.
Tylko biszkopty nie były "moje" :)

Galaretkę przygotowałam z pomarańczy, którą miałam w lodówce. Sok z niej wycisnęłam i dodałam szklankę wrzątku (w którym wymieszałam dwie łyżeczki żelatyny oraz trzy łyżeczki cukru). I odstawiłam do wystygnięcia.
Czekoladę roztopiłam w kąpieli wodnej. Poczekałam aż ostygnie.
Następnie na biszkopty ułożyłam nieregularne kawałki galaretki (musiałam się spieszyć, bo galaretka nie była mocno "chemiczna" co sprzyjało szybkiemu jej ocieplaniu) i zalałam je ostygłą czekoladą.

Odstawiłam na odpoczynek do lodówki.
Dobre... a ich urok polega na tym, że roztapiają się już przy nadgryzaniu, nie zaś w ustach, jak delicje sklepowe. Też mają to do siebie, że muszą być przechowywane w lodówce...

Ech tam! Dobre!

środa, 12 czerwca 2013

Papatacze



Do papataczy z ciasta francuskiego najlepiej mieć gdzieś w zakamarkach:

Orzechy, żurawinę,rodzynki i migdały posiekane i zmieszane z cukrem pudrem (ok. 1-2 łyżek)


Najpierw mieszam w misce wszystkie dodane i posiekane składniki. Następnie rozkładam  na cieście i powoli zawijam na scisło w rulonik. Potem kroję w cienkie plastry ostrym nożem. 


I wykładam na blachę wyłożonę papierem i wkładam do piekarnika na ok 30 min. Staram się zawsze kontrolować żeby się nie przypaliły. 


Po przestygnięciu smaruję lukrem, na który składa się rozpuszczone masło z cukrem pudrem, skórka starta z cytryny i łyżka brandy, koniaku, czy rumu... Jak dotąd ja dodawałam whiskey.


Najlepsze świeżo przygotowane, acz innymi nie gardzę wcale!

wtorek, 10 stycznia 2012

Jej wysokość kruche ciasteczko




Wersja pieczonych, kruchych ciasteczek na słono. Po mojemu!
Atlas kulinarny podaje inną wersję, zgoła... na słodko bowiem i w dodatku z lemon curd!

Ja przygotowałam swoją wersję, pomijającą cukier:

a więc potrzebowałam:
15 dkg zimnego masła
2 filiżanki mąki
1 łyżeczka soli
¼ filiżanki wody.

A zamiast lemon curd na farsz wykorzystałam nadzienie serowe, które pozostało mi z papryki, tj. ser biały z ziołami i czosnkiem oraz z odrobiną mleka zmieszany.

Czyli co ja takiego zrobiłam? 

Przyrządziłam ciasto wedle przepisu z atlasu. A mianowicie: wymieszałam mąkę z solą (oczywiście jak mówiłam, pomijając cukier), następnie dodałam zimne masło. Po czym poszatkowałam je nożem. Gdy już posiekałam na małe kawałki, zaczęłam dodawać zimną wodę. Ciasto szybko zagniotłam, uformowałam kulę i włożyłam na 30 minut do lodówki (po wyjęciu ciasto należy cienko rozwałkować, a im cieniej tym lepiej, a  przepis mówi o 2 milimetrach). Wycięłam kieliszkiem do wina kółka i ułożyłam w mufinkowe dołki (formę należy wcześniej wysmarować masłem i oprószyć mąką). Każdy z kawałków ciasta należało ponakłuwać widelcem i umieścić formę na 10 minut w lodówce. Po czym, do rozgrzanego do 200st. C piekarnika wstawić formę i piec, aż ciastka zaczną przybierać złotą barwę. Wyjąwszy ją z piekarnika, wyłożyć ciastka farszem. Ja powlekłam je białkiem i umieściłam na nowo w piekarniku na ok. 15 minut.

Co drugie ciastko przybrałam anyżowym akcentem, fenkułowym...  
Swoją drogą ciekawe, jak smakowałby lemon curd w kruchym, ale słonym ciasteczku?

wtorek, 29 grudnia 2009

Ciasteczka anyżowe












W święta 2009 powiało ciasteczkami…
A ciasteczkami powiało dzięki uprzejmości Mel Ł., która to podzieliła się wspaniałomyślnie recepturą ową. Danke schön!


Przygotowałam parę słoików z przeznaczeniem ich na podarunki. Nie powiem… Trochę się napracowałam! Tych akurat, anyżowych, zrobiłam ok. 120 sztuk. Poniżej zaś podaję przepis na 1/3 porcji, a więc sztuk 40.

składniki na 40 sztuk
125g miękkiego masła
ok. 50g
60g mąki
125g maki ziemniaczanej
1 cukier waniliowy
1 duża łyżka zmielonego anyżu
papier do pieczenia

Więc… masło i cukier puder trzepaczką/mikserem potraktować trzeba.
Dodać przez sitko (albo bezpośrednio, znaczy bez sitka) mąkę, a następnie mąkę ziemniaczaną oraz cukier waniliowy. Do tego dodać anyż (ja osobiście gwiazdy anyżu zmieliłam w młynku do kawy) oraz 1-2 dużych łyżek zimnej wody. Wszystkie składniki połączyć i wyrobić gładkie ciasto, które następnie należy włożyć do lodówki na ok. 30 min.

Piekarnik rozgrzać do ok. 175 stopni C., a blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta uformować ok. 40 kulek wielkością zbliżonych do czereśni. Położyć je na blachę i lekko przycisnąć widelcem, tak żeby powstały rowki. Ciasteczka piec od w przedziale czasowym 12-15 min.

Upieczone, ochłodzone i posypane cukrem pudrem podarować sobie lub bliźnim.