Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lipca 2013

Proste... Truskawkowe... Przepyszne...





To taka prosta historia. Historia ciasta truskawkowego.
Jak Was zaskoczą goście...
Prosto i przyjemnie.
Zrobić i zjeść!

I z dedykacją dla Pani B.!

Do ciasta potrzebne:
3 łyżki oleju
4 żótka
2 białka
szkl. cukru
1 ½ szkl. mąki
¼ szk. mleka
cukier waniliowy (najlepiej bio)
proszek do pieczenia (wystarczy 1 łyżeczka)
ok. ½ kg truskawek


Robimy żółtkowy kogel-mogel, czyli ubijamy żółtka z cukrem. Następnie dodajemy resztę składników i delikatnie miksujemy. Na końcu wkładamy pianę z dwóch białek ubitą prawie na sztywno i delikatnie mieszamy wszystko, ale już łyżką. Wlewamy do formy tortowej. Na truskawki. Lub też truskawki umieszczamy dopiero po wlaniu ciasta. I z ciastem idziemy do piekarnika na 40 min. Do temperatury ok. 175 st. C. Piekłam w trybie ogrzewanie góra-dół.

Prosto. Przepysznie...
Prosto i przepysznie!


środa, 5 czerwca 2013

Austriacki... ulubiony... strudel jabłkowy



A tak podanych przepisów nie znoszę...
Podobnie jak w polędwiczce, iskrą do strudla była Kuchnia i w dodatku ten sam numer wrześniowy. Ale to już nie pierwszy raz, kiedy proporcje do ciasta w tym piśmie nie są podane zbyt... jakby to napisać? zbyt dokładnie... Przepis podano na kilogram mąki i 1,5 kg jabłek... A z takiej ilości mąki to mogłabym zrobić strudel razy cztery! tylko, że dwa ostatnie byłyby... bez jabłek, bo jakoś tak mało tego było w przepisie. Znaczy mam na myśli jabłka, nie zaś mąkę, ot co! No coś z tymi przepisami czasami jest nie tak:(

Gdybym dzisiaj miała robić taki strudel, myślę że proporcje mogłyby być jak następuje.

Na dwa takie cudeńka użyłabym:
do ciasta:
...tylko pół kilograma mąki (typ 450, czyli tortowa)
350 ml wody
50 ml oleju
masło do posmarowania ciasta
garść bułki tartej
pół łyżeczki soli

do nadzienia:
... i dwa kilogramy jabłek
200 g cukru
1,5 łyżeczki cynamonu
rodzynki (do obecnej wersji dodałam żurawinę zamiast rodzynek)

Najpierw przygotowałam nadzienie, czyli obrałam jabłka oraz starłam na cienkie plastry na tarce.  Dodałam cukier, żurawinę i po zamieszaniu odstawiłam, po to żeby potem odcisnąć powstały sok.

Następnie sól rozpuściłam w wodzie i dodałam  ją do ciasta, które wyrabiałam mikserem z końcówką "zakręconą wstążką". Następnie dodałam olej, pozostawiając trochę do późniejszego oblania ciasta. Wyrabiałam tak długo, aż ciasto stało się luźne i plastyczne. Z niego uformowałam chlebek, który oblałam olejem i pozostawiłam na 30 min. Przepis mówił, że dzięki temu olejowi wytworzy się skorupka, a ciasto nie będzie przyklejać się do rąk. I rzeczywiście, choć skorupki nie zauważyłam, to do rąk nie przyklejało się wcale. Ciasto rozpłaszczamy i obracając, rozciągamy na przedramionach. Doprawdy... ciekawe doświadczenie! Ciasto robi się cienkie i ma małe tendencje do "dziurawienia się" choć trzeba uważać. Następnie rozkładamy na ścierce i rozciągamy aż stanie się bardzo, bardzo cienkie, a jeśli brzegi będą grube należy je obciąć.

Po rozciągnięciu ciasta smarujemy je rozpuszczonym masłem, a miejsce gdzie znajdą się jabłka posypujemy bułką tartą. Po odciśnięciu z nadzienia soku, układamy je na cieście i zawijamy strudel przytrzymując ciasto ścierką, która delikatnie zwijamy od siebie, tym samym zawijając ciasto. Cały wierzch smarujemy masłem i pieczemy w temperaturze 180 st. C ok. 25-35 min.

To był całkiem udany debiut...



wtorek, 18 grudnia 2012

Nienaruszona boskość na zamówienie...




Taki, ach zwyczajny...
Rodem czarnoskóry, kakaowy, orzechowy i na dodatek wg dobrze sprawdzonego przepisu
Chciałabym się podzielić z Wami, ale internet jeszcze nie przewiduje dzielenia ciastem na odległość:(

Jego boskość oszałamia!
Pozdrawiam więc orzechowo...
Ja, moja kawa oraz murzynek...


czwartek, 5 lipca 2012

Niczym w pajęczej sieci...




Cóż...
Sezon ogórkowy i letnie powtórki.
Poczułam się jak złapana w sieć pajęczą, wszak lipiec i sierpień to czas pająków.
Więc w sieć wpadłam ja i ciasto by S. Woodward, które tutaj...

Biała sieć, biała czekolada...

wtorek, 5 czerwca 2012

Fale truskawek




Tym razem szukałam pomysłu na letnie ciasto z truskawkami. Spodobało mi się spotkanie czerwone z bezpłatnego dodatku Gazety Wyborczej, choć w przepisie mowa była o wiśniach, ja postanowiłam zamienić je na truskawki.

I tak ciasto:
20 dkg masła,
25 dkg cukru,
6 jajek
40 dkg mąki
15 g proszku do pieczenia
2 łyżki kakao
40 dkg truskawek

I do masy:
2 szkl mleka
1 torebka budyniu śmietankowego (wg przepisu waniliowego)
2 łyżki cukru
ok. 15 dkg masła (wg przepisu 25 dkg)
2 łyżki żurawinówki (wg przepisu kirszu)
2 łyżki kakao lub gotowej polewy czekoladowej

Miękkie masło utarłam z cukrem i dodawałam jajka wciąż miksując. Wsypałam mąkę z proszkiem do pieczenia i wymieszałam delikatnie trzepaczką. Ciasto podzieliłam na dwie części. Najpierw umieściłam jasną na blasze wyłożonej pergaminem. Do drugiej połowy dodałam kakao i wyłożyłam na ciasto jasne. Ułożyłam równomiernie truskawki pokrojone w plasterki. Piekłam ok. 40 minut w piekarniku w temp. 180 st. C.

Masę przygotowałam z przyrządzonego budyniu (wraz z cukrem). Po ostygnięciu dodałam do utartego masła (nie dodałam całego budyniu, bo masła miałam również mniej) i dodałam żurawinówkę. Ciasto po ostygnięciu wysmarowałam równomiernie cienką warstwą budyniową. Na koniec zaś posypałam kakao.

Niniejszym sezon truskawkowy uważam za otwarty!

środa, 22 lutego 2012

Wspomnień czar




Minęło już kilkadziesiąt lat od kiedy ostatni raz wykonałam oponki i pączusie serowe...
Ech, nieubłaganie czas leci! Postanowiłam uczcić ostatnimi podrygami wieczór ostatkowy w kuchni.

Wykorzystałam do serponek i serczusiów następujące:
700 g sera białego (ze spółdzielni mleczarskiej w Łapach)
3 do 4 szklanek mąki
½ szklanki cukru
2 łyżeczki wódki (lub jedna spirytusu)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 żółtka
olej z pestek winogron
cukier puder

Ser, żółtka, cukier, proszek do pieczenia i wódkę zmieszałam przed dodaniem mąki. Na końcu dosypałam mąki. Niestety zautomatyzowany umysł nie zanotował, 3 czy 4 szklanki?! Niemniej, wyrabiając ciasto widać ile potrzebujemy. Najlepiej nie dodawać całości od razu... Bo co, jak się okaże, że za dużo?! Gdy już ciasto było gotowe, rozwałkowywałam po kawałku na niezbyt cienkie placki (ok. ½ centymetra). Kieliszkiem do białego wina wykonałam okręgi zewnętrzne oponek, a wąskim kieliszkiem do wódki wewnętrzne. Zarazem pączusie...

Serponki i serczusie usmażyłam...
Ostatki, można powiedzieć, urządziłam...


środa, 1 lutego 2012

Grâce a Sarah Woodward




Odbyłam słodką podróż z Sarah... do Francji...
Przygotowałam gâteau de Nancy. Rozpływające się w ustach ciasto czekoladowe, tak że aż trudno uwierzyć! Najlepiej skosztować je, gdy jest ciepłym...

Niezbędne:
200 g niesolonego masła (Lurpak na przykład)
200 g gorzkiej czekolady (Wawel – 70%)
4 duże jajka (oddzielnie żółtka i białka)
150 g cukru pudru
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka (z górką) zmielonych (bądź ubitych w moździerzu) płatków migdała
szczypta soli

Rozpuszczamy w kąpieli wodnej masło z czekoladą. Pozostawiamy do wystygnięcia. Przygotowujemy żółtka i cukier do ubicia w innym naczyniu. Miksujemy do uzyskania białej konsystencji. Osobno zaś ubijamy białka na sztywną pianę (oczywiście ze szczyptą soli), dodajemy powoli mąkę i migdały, uważając, mieszamy delikatnie, aby nie powstały grudki (w takim przypadku używamy ponownie miksera). Najpier żółtka mieszamy z masą czekoladową (chłodną), po czym dodajemy masę białkową. Wszystko razem delikatnie i spokojnie :) łączymy. Umieszczamy masę w wysmarowanej masłem blaszce do tarty. Masa jest puszysta, wierzch zatem wygładzamy łyżką.

Wkładamy do piekarnika (190 stopni C.) i pieczemy 30 minut.
Ot i cała filozofia...
Ale o tym smaku, to i filozofowie nie śnili!




piątek, 27 stycznia 2012

Bola de familia



Tak to już jest, wirtualno-kulinarna podróż po Portugalii. Tym razem to bolo de familia – ciasto z polentą i pomarańczami. Część mąki pszennej w tym cieście zastąpiono kaszką kukurydzianą, a masło oliwą z oliwek, delikatną...
Nie do końca się zgodzę, że grubo zmielona kaszka kukurydziana nadaje ciastu wyjątkową orzechową ostrość... Być może... Ale argumentem przeciwko będzie dziwna "chrupkowatość" owej kaszki w cieście. Cóż, mimo wszystko jest niezłe. Pomarańcze, o których pisze Elizabeth Luard, takie małe i gorzkie, nazywane pomarańczami sewilskimi zastąpiłam innymi, wszak też pomarańczowymi!

Do ciasta potrzebujemy:
ok 170 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g grubo zmielonej mąki lub kaszki kukurydzianej – polenty (drobnej, widocznie moja była niedrobna :(
ok. 200 g cukru pudru
ok. 200 ml łagodnej oliwy z oliwek
4 średniej wielkości jajka
sok i skórka starta z 2óch pomarańczy

Mąkę, cukier, polentę, proszek do pieczenia mieszamy w misce, a następnie robimy wgłębienie na oliwę i jajka. Mieszamy wszystko dłonią, tak aby usunąć grudki, a następnie drewnianą łyżką. Dodajemy sok i skórkę pomarańczową zostawiając odrobinę do posmarowania blaszki. Do natłuszczonej formy (u mnie forma do tarty) wkładamy na dno pergamin i smarujemy sokiem wraz z bokami blaszki. Wlewamy ciasto, umieszczamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 170 st C i pieczemy ok. 75 min. Ciasto powinno być twarde pod dotknięciem i odchodzić od ścianek formy.

Prezentuje się smacznie, smakuje wybornie...
A może by tak do tego jeszcze lody?!

czwartek, 26 stycznia 2012

Pão-de-ló, czyli lekki jak piórko biszkopt...




I rzeczywiście lekki, co zawdzięcza ubijaniu jajek dość długiemu. Elizabeth ujmuje to tak: godzinę, jeśli ubijanie wykonywane jest ręcznie. Jeśli zaś robi to maszyna, dużo krócej.
Biszkop ten jest w Portugalii podstawą wielu deserów, a pokrojony w paski lub kwadraty można moczyć w aromatyzowanych syropach lub też tradycyjnie przełożyć ovos moles (czyli gęstym, lejącym się kremem jajecznym...).

Na ciasto, duże w formie do ciasta – tortownicy z kominem – potrzebujemy:
4 całe jajka i 8 żółtek
ok. 250 g cukru pudru
ok. 150 g mąki pszennej

Jajka wraz z żółtkami roztrzepujemy aż utworzą puszysty krem. Nie przestając ubijać dosypujemy cukier puder po jednej łyżce, do uzyskania białej i puszystej masy (wszystko powinno zająć ok. 13 min.). Delikatnie mieszamy łyżką dosypując mąkę, masa powinna pozostać puszysta.

Blaszkę (brzegi) wykładamy pergaminem (podwójna warstwa). Wlewamy ciasto wygładzając jego brzegi. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 st. C. Pieczemy 35-40 min. Aż zbrązowieje i wyrośnie. Po czym wyjmujemy i nakrywamy górę (wg przepisu folią aluminiową błyszczącą warstwą do dołu) pergaminem. Zminiejszamy temperaturę do 180 st. C i pieczemy jeszcze 10 min. Zabieg taki powinien zapobiec opadnięciu biszkoptu po jego wyjęciu z piekarnika.

Tak dobry, że aż niewiarygodne...
A inną historią jest to, że może stanowić podstawę innych deserów...

piątek, 28 października 2011

Marchewkowe Pole


Z całą pewnością wszyscy już wiedzą, że ciasto marchewkowe to jest coś przepysznego!
Jeśli ktoś tego przysmaku nie spróbował, zapewniam, że nie jest w stanie zorientować się, że tam właśnie, w środku, obok mąki występuje marchewka. Taka pospolita - wydawać by się mogło - marchewka, a zawiera w sobie dużo witamin, m.in. z grupy B, wapń, żelazo, fosfor i potas, pektyny i olejek lotny...

Przepis otrzymałam od koleżanki z pracy, która uświadomiła mnie w tym to właśnie temacie:
że ciasto marchewkowe jest cudowne!

Po prostu musicie mieć:
2 szkl mąki
2 szkl. cukru
2 szkl. marchewki
1 szkl. oleju
4 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
2 łyżeczki cynamonu

Te właśnie oto marchewkowe babeczki przygotowałam bez pomocy miksera. W oryginalnym przepisie jajka należy ubić z cukrem, a potem dokładać całą resztę. Ja cofnęłam się trochę do ery przedmechanicznej i ciasto robiłam używając najzwyklejszej łyżki. Także zapewniam da się! Co prawda przepis mówił o tym, że ciasto będzie bardziej puszyste, kiedy wprowadzimy do niego mechanicznie większą ilość pęcherzyków powietrza. Nie wiem... nie zauważyłam, babeczki są puszyste.
No dobrze, ale kontynuując...
Umieściłam w misie wszystkie składniki. I wymieszałam. Na samym końcu zaś dołożyłam marchewkę startą na średniej tarce. Ja dodałam 4 spore marchewki. Zgodnie z radą mojej koleżanki, która dodaje jej mnóstwo :)... Według jej doświadczenia im więcej, tym ciasto lepsze! Podobnie rzecz ma się z cynamonem. Można poprzestać na dwóch łyżeczkach, ale można sobie pofolgować. Wtedy ciasto będzie ciemniejsze, o całkiem innym wymiarze. Można przecież eksperymentować. Za pierwszym razem posłuchałam przepisu, ciasto było koloru beżowego. Tym razem, na dnie torebki pozostało może... dwie łyżeczki... Jeśli lubicie cynamon, to polecam jego większą ilość, według porady T. Ciasto wydobędzie z siebie kolor cynamonu, który można pomylić z kakao.

Tak przygotowane ciasto umieścić w dowolnej foremce. Ja tym razem wypróbowałam sposób na babeczki.
Czekolada wraz z kruszonym twixem wprost z kąpieli wodnej na wierzch.

I tak oto ciasto marchewkowe, czyli wszystko się może zdarzyć...