Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panna cotta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panna cotta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 stycznia 2012

Taka mała...


A i owszem powtórka...
Tym razem Tchibo okazało się bardzo pomocne, owszem trzeba trochę poczekać, aby ugotowana śmietana zgęstniała trochę bardziej. Niemniej, pierścienie do deserów spełniły moje oczekiwania prawie bezapelacyjnie. Przed wlaniem przygotowanego deseru (po wstępnym zastygnięciu), postawiłam pierścienie na talerzu, tak czy tak dołem niewielka ilość płynnej panny wyciekła. Być też może należało jeszcze dłużej poczekać... A być może znacie jakiś patent na tego typu wypadki? Jeśli tak poradźcie...
Kiedy już zastygł deser, następnego dnia przygotowałam jeżyny w galaretce. Jak tylko zastygły wystarczająco, polałam deser pozostawiając na jakiś czas jeszcze w chłodzie. Następnie pomocą do wyjęcia deseru z pierścienia (załączoną do kompletu) wypchnęłam deser lekko na talerzyk.

Ten deser zawsze smakuje dobrze...
Następnym razem ze "skonfiturowaną" jeżyną z Provincji posmakuje może lepiej...
Ale czy to lepiej jest możliwe?!

wtorek, 19 lipca 2011

Obiecana panna




1/2 litra mleka
2 śmietany (36% do deserów, oraz do sałatek 18%)
1/2 szklanki cukru
cukier waniliowy
3 łyżeczki żelatyny
starta skórka z jednej cytryny

Wszystkie składniki wymieszać ze sobą, a następnie podgrzewać na wolnym ogniu powoli mieszając.
Wyłączyć jak masa będzie gorąca... masa powinna być gotowana, a nie zagotowana...
Pozostawić do ostygnięcia. Następnie wlać do małych salaterek. Najlepiej żeby to były jak najprostsze naczynia - prostokątne lub takie do creme brule - po zastygnięciu będzie prościej odwrócić do góry nogami bez uszczerbku na strukturze deseru (mnie się nie udało, bo naczynia niestety użyłam krągłe...)

Panna cotta została polana dżemem ze świeżo podsmażonych owoców leśnych, malin i jagód.
Buona panna cotta!

czwartek, 7 lipca 2011

Niczym świeże bułki, czyli panna cotta wieczorową porą




Deser ów, Panna Cotta przywieziony swego czasu z Italii.
Panna cotta, której bazą jest mleko i śmietana do ubijania. Deser jest wyśmienity w swej prostocie. Ten został zrobiony z gotowych składników.No i to wyśmienite pudełko w komplecie!
Czyż to nie poręczne i wręcz wyręczające?

Niestety deser zniknął ze stołu jak świeże bułeczki, nim został sfotografowany w całej swej prostocie! Dzisiaj polecam zadowolić się tym co jest i przystąpić do próby stworzenia swojej panna cotty.

Ja na swoją zapraszam w przyszłym tygodniu.
A tymczasem życzę miłego dnia z ulubionym deserem w tle...

środa, 29 września 2010

Panna Cotta somewhere in Triest

 

Panna cotta...
Mówią o niej w mojej książce, że to jest klasyk!
Mało tego, jest to rozpływający się w ustach deser z gotowanej śmietanki. Pewnie zazwyczaj z dodatkiem owoców! Ale zejdźmy na ziemię. W tej knajpie zapewne podano nam deser z półproduktów, na pewno taki z proszku, co go sama byłam kupiłam we włoskim sklepie. Jednak, jest taka szansa, że... przepis zawarty w mojej włoskiej książce poprowadzi moje ręce ku lepszej jakości tego deseru. I zrobię go! O czym na pewno nie omieszkam...